Człowiek, który długo zmaga się z chorobą, może z czasem zacząć patrzeć na siebie przede wszystkim przez jej pryzmat. Diagnoza pojawia się w rozmowach, dokumentach, planie dnia i myślach o przyszłości. Powoli zaczyna określać nie tylko stan ciała, ale i to, jak człowiek widzi samego siebie.
Biblia pokazuje jednak, że dla osoby należącej do Jezusa ważne jest nie tylko pytanie „co mi dolega?”, ale też „kim jestem w Chrystusie?”.
„Jeśli więc ktoś jest w Chrystusie, jest nowym stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.”
2 Kor 5:17
Nowa tożsamość zaczyna się w Chrystusie
Nowe stworzenie nie oznacza udawania, że nie ma bólu, albo że wyniki badań nie istnieją. Wiara nie polega na zaprzeczaniu rzeczywistości.
Oznacza jednak, że choroba nie ma prawa określać, kim jesteś. Możesz chorować i nadal nie być swoją chorobą. Możesz czuć się słaby, a słabość wciąż nie jest twoim imieniem. Ten trudny czas, przez który przechodzisz, to nie cała historia twojego życia.
Jeśli należysz do Chrystusa, twoja najgłębsza tożsamość jest w Nim. Jesteś człowiekiem, którego Bóg kocha, którego Jezus odkupił i któremu dał nowe życie.
Nie wracaj ciągle do starego obrazu siebie
Łatwo jest wracać myślami do dawnych porażek, grzechów, lęków i słabości — tak długo, że przestajemy zauważać, co Jezus już zdążył zrobić.
Ewangelia nie mówi tylko o tym, z czego Jezus nas wyprowadził. Mówi przede wszystkim o tym, dokąd nas przyprowadził.
Nie chodzi o budowanie pewności siebie niezależnej od Boga, tylko o przeniesienie uwagi z własnej bezsilności na Chrystusa. Bez Niego jesteśmy bezradni. Ale nie jesteśmy bez Niego — Jezus nie zostawił nas samych.
Zamiast więc powtarzać sobie „jestem słaby”, „nic się już nie zmieni”, „moja sytuacja jest beznadziejna” — możemy wracać do tego, co mówi Bóg. Że należymy do Jezusa. Że nasze życie jest w Jego rękach. Że nie jesteśmy sami. Że choroba nie decyduje o naszej wartości ani o naszej przyszłości.
Patrz na siebie tak, jak patrzy na ciebie Bóg
Tytuł materiału „New Man 2” stawia ważne pytanie: kim myślisz, że jesteś?
Nie chodzi o to, żeby myśleć o sobie więcej, niż mówi Bóg, ani o porównywanie się z innymi. Chodzi o zgodę z tym, co Bóg powiedział o człowieku będącym w Chrystusie.
Bóg nie patrzy na ciebie przez pryzmat twojego najsłabszego dnia. Nie nazywa cię imieniem twojej choroby. Nie utożsamia cię z twoją porażką. Widząc człowieka w Chrystusie, widzi swoje dziecko.
Dlatego możesz uczciwie mówić o tym, co czujesz i przez co przechodzisz. Możesz korzystać z pomocy lekarza i przyjmować leczenie. Jednocześnie nie musisz oddawać chorobie prawa do decydowania o całej swojej tożsamości.
Twoje najważniejsze imię nie pochodzi z diagnozy.
Należysz do Jezusa.