W Kafarnaum mieszkał rzymski setnik, człowiek przyzwyczajony do wydawania rozkazów i do tego, że inni wykonują jego polecenia. Tym razem jednak stanął wobec czegoś, nad czym nie miał władzy. Jego sługa leżał w domu sparaliżowany i bardzo cierpiał, dlatego setnik zwrócił się o pomoc do Jezusa.
„Panie, mój sługa leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”.
Mt 8,6
Nie przyszedł z powodu własnego zdrowia. Przyszedł w sprawie człowieka, który był mu bliski.
Wiele próśb o modlitwę wygląda dzisiaj podobnie. Ktoś martwi się o mamę czekającą na wyniki badań, o dziecko przebywające w szpitalu albo o przyjaciela, który od miesięcy zmaga się z chorobą. Sam może być zdrowy, a mimo to myśl o cierpiącym bliskim wraca do niego od rana do wieczora.
Historia setnika pokazuje, że możemy przychodzić do Jezusa również z potrzebą drugiego człowieka.
Setnik przyszedł do Jezusa w sprawie swojego sługi
Mateusz nie poświęca wiele miejsca opisowi choroby. Wiemy, że sługa pozostał w domu, był sparaliżowany i bardzo cierpiał. Setnik nie przedstawia Jezusowi długiej historii ani nie próbuje wszystkiego dokładnie wyjaśnić. Po prostu mówi Mu, co się dzieje.
Jezus odpowiada, że przyjdzie i go uzdrowi. Wtedy rozmowa przybiera niespodziewany kierunek, bo setnik mówi, że nie uważa się za godnego, aby Jezus wszedł pod jego dach. Prosi tylko, aby powiedział słowo.
Nie potrzebował określonego gestu, dotknięcia ani szczególnej ceremonii. Uwierzył, że autorytet Jezusa nie zależy od tego, czy znajdzie się On fizycznie przy łóżku chorego.
„Powiedz tylko słowo”
Setnik tłumaczy swoje rozumowanie na przykładzie, który dobrze znał. Sam podlegał przełożonym, a jednocześnie miał pod sobą żołnierzy. Kiedy jednemu mówił „idź”, ten szedł, a kiedy innemu mówił „przyjdź”, ten przychodził.
Nie próbował wyjaśniać, w jaki sposób dokonuje się uzdrowienie. Rozumiał coś prostszego: jeśli ktoś naprawdę ma autorytet, jego rozkaz nie traci znaczenia tylko dlatego, że osoba, której dotyczy, znajduje się gdzie indziej.
Mateusz pisze, że Jezus zdumiał się, gdy to usłyszał, i zwrócił uwagę idących za Nim ludzi na wiarę setnika. Na końcu rozmowy powiedział:
„Idź. Niech ci się stanie tak, jak uwierzyłeś”.
Mt 8,13
W tej samej godzinie sługa został uzdrowiony. Jezus nie musiał znaleźć się w tym samym domu ani stanąć obok jego łóżka.
Czy można modlić się za chorego na odległość?
Osobę, za którą chcemy się modlić, może dzielić od nas kilka ulic, inne miasto albo tysiące kilometrów. Czasem pojawia się wtedy myśl, że modlitwa byłaby bardziej „prawdziwa”, gdybyśmy mogli stanąć obok chorego, położyć na nim rękę i od razu zobaczyć, czy coś się zmieniło.
Osobiste spotkanie ma swoją wartość. Jezus wielokrotnie dotykał chorych, a uczniowie modlili się za ludzi bezpośrednio. Historia z Kafarnaum pokazuje jednak, że Jego działanie nie było ograniczone do miejsca, w którym akurat stał.
Sługa leżał w domu i nie słyszał rozmowy prowadzonej z Jezusem. Mimo to odległość nie stanowiła przeszkody.
Dlatego gdy ktoś mówi: „moja mama jest w innym mieście”, „syn jest za granicą” albo „nie mogę teraz być przy tej osobie”, nadal możemy się modlić. Nie musimy czekać, aż znajdziemy się w jednym pokoju.
Wiara setnika była skierowana na Jezusa
Przy tej historii łatwo zacząć szukać metody. Można zastanawiać się, czy trzeba użyć określonych słów, wymienić nazwę choroby albo modlić się na odległość według konkretnego schematu.
Setnik nie znał jednak żadnej techniki. Zaufał autorytetowi Jezusa.
Właśnie to zwróciło uwagę Jezusa. Rzymski dowódca zobaczył w Nim kogoś, czyje słowo ma władzę także tam, gdzie nie sięga jego własna ręka.
Podczas modlitwy również możemy zbyt mocno skupiać się na sobie: czy powiedzieliśmy wszystko poprawnie, czy czuliśmy wystarczająco dużo wiary albo czy użyliśmy właściwych słów. Historia setnika kieruje uwagę z powrotem na Jezusa i na Jego autorytet.
Czy chory musi sam mieć wiarę?
Mateusz nie mówi nic o wierze sługi. Nie wiemy, co myślał o Jezusie ani czy w ogóle wiedział, że setnik właśnie rozmawia w jego sprawie.
To setnik przyszedł do Jezusa i poprosił o pomoc.
Jedna historia nie odpowiada na każde pytanie dotyczące wiary i uzdrowienia, ale w tym przypadku jedna rzecz jest wyraźna: Jezus nie zażądał, aby chory najpierw sam do Niego przyszedł albo udowodnił swoją wiarę. Odpowiedział na prośbę człowieka, który zwrócił się do Niego w czyjejś sprawie.
Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy bliska osoba jest osłabiona, przestraszona albo po prostu nie wie, jak się modlić. Nie musimy najpierw przekonywać jej, że powinna osiągnąć odpowiedni poziom wiary. Możemy się za nią modlić.
Jak modlić się o uzdrowienie kogoś bliskiego?
Nie potrzeba długiej modlitwy ani szczególnego sposobu mówienia. Możemy powiedzieć, za kogo się modlimy, a potem krótko i konkretnie zwrócić się w imieniu Jezusa przeciwko chorobie, bólowi czy innemu problemowi.
Jeżeli modlimy się bezpośrednio przy osobie chorej, po modlitwie można spokojnie zapytać, czy coś się zmieniło. Gdy modlimy się na odległość, warto później skontaktować się z tą osobą i po prostu zapytać, jak się czuje. Odpowiedzi nie należy podpowiadać ani wywierać presji, aby pojawiło się świadectwo.
Brak widocznej poprawy nie jest powodem, aby szukać winy w chorym człowieku. Nie trzeba również udawać, że wydarzyło się coś, czego ta osoba nie doświadcza. Możemy modlić się ponownie, nadal być przy niej i zachować nadzieję.
Modlitwa nie oznacza także rezygnacji z leczenia. Naszym celem powinno być dobro cierpiącej osoby, dlatego modlitwa i odpowiednia pomoc medyczna nie muszą być sobie przeciwstawiane.
Możesz modlić się za konkretną osobę
Być może podczas czytania tego tekstu od początku masz przed oczami kogoś konkretnego. Wiesz, gdzie ta osoba teraz jest, z czym się zmaga albo na jaką wiadomość czeka. Nie możesz rozwiązać wszystkiego za nią i właśnie dlatego możesz odczuwać własną bezradność.
Setnik również znalazł się wobec sytuacji, której nie potrafił zmienić swoją pozycją ani rozkazem. Poszedł jednak do Jezusa w sprawie człowieka, który pozostał w domu. My również możemy przyjść do Jezusa z imieniem kogoś, na kim nam zależy.
Potrzebujesz modlitwy?
Jeżeli chcesz poprosić o modlitwę za siebie albo za kogoś bliskiego, możesz nam napisać. Pomodlimy się w imieniu Jezusa — spokojnie, konkretnie i bez presji.
Modlitwa nie zastępuje diagnozy, leczenia ani pomocy medycznej. Jeśli sytuacja tego wymaga, korzystaj z odpowiedniej opieki medycznej.